W sobotę 12 marca rozpoczęliśmy rozgrywki I Ligi Wojewódzkiej. Na pierwszy mecz udaliśmy się do spadkowicza z Centralnej Ligi Juniorów – GKSu Tychy. Od samego początku meczu było czuć atmosferę meczu o punkty. Początkowa faza meczu była wyrównana, ale bez sytuacji bramkowych. Sporo było walki o piłkę w środkowej strefie boiska. W okolicach 15 minuty meczu gospodarze spotkania stworzyli pierwszą groźną sytuacje, której jednak nie zamienili na bramkę. My też mieliśmy swoje okazje, żeby zaskoczyć bramkarza gospodarzy, lecz w każdej sytuacji czegoś zabrakło . Pierwsza połowa zakończyła się rezultatem 0:0. Po przerwie zespół z Tychów zaczął mecz od wysokiego pressingu, stąd mieliśmy trochę problemu , aby przenieść ciężar gry na połowę przeciwnika. Sztab szkoleniowy „żółto-czarnych” szybko zmianami , co spowodowało, że gra przeniosła się znów w środkową cześć boiska. Zespół z Tychów przeważał i mocno otwierał się do gry ofensywnej . Tylko czekaliśmy na taki moment, aby wyjść z szybkim atakiem. Około 65 minuty zdobywamy bramkę strzałem z powietrza zza 16 metra. Duża radość wśród naszych zawodników i nerwowość u zawodników gospodarzy. Najbliższe minuty to zdecydowane ataki zespołu gospodarzy. Posiadali przewagę, lecz dobrze funkcjonujący nasz zespół odpierał zmasowane ataki. Dopiero w 82 drugiej minucie tyszanie wyrównali. Jak na piłkę młodzieżowa przystało gospodarze od razu rzucili się na nas zapominając o działaniach defensywnych. Robili to trochę niezorganizowanie, dlatego wiele tych ataków przechwytywaliśmy już środkowej części boiska, gdzie staraliśmy się utrzymać przy piłce. W 90 minucie meczu sędzia pokazuję, że dolicza jeszcze 5 minut. W tym okresie mieliśmy dwa stałe fragmenty gry z okolic połowy boiska. Dwa razy zaangażowaliśmy większą ilość zawodników w pole karne, szukając bramki zwycięskiej czym zaskoczyliśmy gospodarzy. Pierwszy raz się nie udało, ale następnym razem, w 95 minucie zdobyliśmy strzałem głową drugą bramkę. Jak się za chwile okazało była to bramka zwycięska. Nasza radość po końcowym gwizdku trwała długo. Udanie rozpoczęliśmy rundę wiosenną i w dobrych humorach wracaliśmy do Radzionkowa